Szukaj na tym blogu

środa, 1 lipca 2026

Pelikany w delcie Dunaju, czyli arystokracja ma skrzydła












































W delcie Dunaju mieszka pelikan. Ptak ogromny, poważny i wyposażony przez naturę w dziób tak wielki, że gdyby był człowiekiem, niewątpliwie zostałby politykiem.

Pelikan ma jednak nad politykiem jedną zasadniczą przewagę: kiedy otwiera dziób, zazwyczaj ma ku temu konkretny powód.

Siedzi więc na wodzie, patrzy przed siebie i niczego nikomu nie obiecuje. Nie przedstawia programu dla delty. Nie zapowiada reformy rybołówstwa. Nie twierdzi, że rok 2027 będzie przełomowy dla kormoranów. Nie powołuje nawet zespołu ekspertów do spraw zrównoważonego rozwoju trzcinowisk.

Po prostu łowi ryby.

Już samo to czyni go istotą wybitnie kompetentną.

Najzabawniejszy w delcie nie jest jednak pelikan, lecz turysta. Turysta przybywa tutaj ubrany tak, jakby miał osobiście odnaleźć źródła Nilu. Ma kapelusz ekspedycyjny, okulary przeciwsłoneczne, trzy obiektywy, krem z filtrem, butelkę wody, GPS i telefon kosztujący więcej niż łódź, którą właśnie płynie.

Wszystko po to, żeby zrobić zdjęcie pelikanowi.

Pelikan tymczasem siedzi pięćdziesiąt metrów dalej i patrzy.

Trudno powiedzieć, co myśli, ale jego mina sugeruje, że nie jest to opinia pochlebna.

Największe przedstawienie zaczyna się, kiedy stado pelikanów podrywa się do lotu. Najpierw biegną po wodzie niezgrabnie, ciężko, niemal kompromitująco. Człowiek patrzy i myśli z satysfakcją: „No, z tego nic nie będzie”.

Po chwili pelikany są już wysoko.

Człowiek nadal siedzi w łodzi.

Jest w tym pewna lekcja polityczna.

Współczesny człowiek ma bowiem niezwykłą skłonność do przekonania, że wszystkim powinien zarządzać. Rzeką, klimatem, gospodarką, historią, pogodą, a najlepiej również przyszłością. Pisze strategie do roku 2050, których autorzy nie potrafią przewidzieć, co wydarzy się w przyszły wtorek.

Pelikan żadnej strategii nie posiada.

Mimo to jego gatunek radzi sobie od milionów lat.

Oczywiście nie należy wyciągać z tego zbyt daleko idących wniosków. Pelikan nie stworzył cywilizacji, nie napisał „Hamleta” i nie wynalazł penicyliny.

Z drugiej strony nie wynalazł też podatku VAT, konferencji prasowej ani formularza, który należy wydrukować, podpisać elektronicznie, a następnie dostarczyć osobiście.

Bilans nie jest więc całkiem jednoznaczny.

Kiedy odpływa się deltą Dunaju, pelikany zostają za rufą. Siedzą spokojnie na wodzie, łowią ryby i najwyraźniej nie martwią się przyszłością Europy.

Być może dlatego wyglądają na takie spokojne.

I tylko jeden z nich patrzy długo za naszą łodzią.

Nie wiem, co myśli.

Ale podejrzewam, że głosowałby przeciw.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz