Szukaj na tym blogu

niedziela, 28 maja 2023

Podwołoczyska powiat Skałat. Kościół rzymskokatolicki p.w. Św. Zofii wysadzony w powietrze pod koniec 40-tych lat.

Podwołoczyska. Kościół rzymskokatolicki p.w. Św. Zofii wysadzony w powietrze pod koniec 40-tych lat.



Na starych fotografiach jeszcze stoi.

Kościół rzymskokatolicki pod wezwaniem św. Zofii w Podwołoczyskach, dawnym mieście powiatowym województwa tarnopolskiego. Smukła wieża góruje nad zabudowaniami miasteczka tak, jakby miała stać tam zawsze.

Nie stoi.

Podwołoczyska były miejscem szczególnym. Tutaj kończyła się niegdyś monarchia Habsburgów, a po drugiej stronie Zbrucza zaczynało się Imperium Rosyjskie. Później przebiegała tędy granica II Rzeczypospolitej ze Związkiem Sowieckim. Była stacja kolejowa, komora celna, urzędy, sklepy, synagogi i kościoły. Pociągi zatrzymywały się przed przekroczeniem granicy dwóch światów.

Jednym z najbardziej charakterystycznych punktów miasta był kościół św. Zofii.

Dziś trzeba go szukać na fotografiach.

Pod koniec lat czterdziestych XX wieku świątynię wysadzono w powietrze. Nie zniszczył jej przypadkowy pocisk podczas walk. Nie spłonęła w pożarze. Nie zawaliła się ze starości.

Została zniszczona świadomie.

Jest zasadnicza różnica między ruiną a pustym miejscem.

Ruina pozostawia ściany, fragment portalu, resztkę wieży. Pozwala człowiekowi zobaczyć, że coś tutaj było. Puste miejsce jest bardziej bezwzględne. Po pewnym czasie zaczyna wyglądać tak, jakby nigdy niczego tam nie było.

Na tym właśnie polegało jedno z najbardziej skutecznych działań sowieckiego imperium na dawnych ziemiach Rzeczypospolitej. Nie wystarczyło zmienić granice i usunąć ludzi. Trzeba było jeszcze zmienić krajobraz.

Kościół był w takim krajobrazie czymś więcej niż budynkiem.

Wieża widoczna z daleka mówiła, kto tutaj mieszkał. Cmentarz mówił, kto mieszkał wcześniej. Napisy na nagrobkach zdradzały język. Kapliczki przy drogach przypominały o religii. Dwory, kościoły i pomniki tworzyły mapę pamięci, której nie dało się pogodzić z nową opowieścią o tych ziemiach.

Dlatego niektóre budynki musiały zniknąć.

Po wojnie z Podwołoczysk zniknęła również większość ludzi, dla których kościół św. Zofii był częścią codziennego świata. Polacy zostali wysiedleni. Społeczność żydowska, tak ważna dla przedwojennego charakteru miasteczka, została wcześniej niemal całkowicie unicestwiona podczas niemieckiej okupacji.

Pozostało miasto.

Ale było to już inne miasto.

Kiedy patrzy się dziś na stare zdjęcie kościoła św. Zofii, trudno oprzeć się jednej myśli. Budynki wydają nam się trwałe. Zwłaszcza kościoły. Wznosi się je z przekonaniem, że będą stały dłużej niż ludzie, którzy je zbudowali.

Czasami jednak przychodzi państwo, które postanawia poprawić historię za pomocą dynamitu.

Wtedy po kościele zostaje fotografia.

Po mieszkańcach – nazwiska.

Po świecie, który wydawał się trwały – kilka zdań w starym przewodniku.

I puste miejsce, obok którego można dziś przejść, nie wiedząc nawet, że kiedyś stała tam świątynia.

Być może dlatego warto oglądać stare fotografie.

Czasami są jedynym dowodem, że pamięć nie kłamie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz