Strony

poniedziałek, 6 kwietnia 2026

Delegacja Wojska Polskiego na rokowania ryskie. W środku gen. Mieczysław Kuliński.

 











Delegacja Wojska Polskiego podczas rokowań pokojowych w Rydze. W środku gen. Mieczysław Kuliński – jeden z wojskowych ekspertów polskiej delegacji, uczestniczący w negocjacjach, które zakończyły wojnę polsko-bolszewicką i wyznaczyły wschodnią granicę II Rzeczypospolitej.

Traktat ryski nie był triumfem polskiej dyplomacji. Był jej klęską. Był momentem, w którym zwycięstwo odniesione przez żołnierza zostało zmarnowane przez polityków. Armia Polska zatrzymała bolszewicką nawałę i stworzyła warunki do ukształtowania korzystniejszej granicy. Przy stole negocjacyjnym z tej przewagi dobrowolnie zrezygnowano.

Nie był to przypadek ani konieczność. Był to rezultat ideologii. Zwyciężyła wizja państwa narodowego lansowana przez Narodową Demokrację, która odrzucała federacyjną koncepcję Józefa Piłsudskiego. W imię doktryny poświęcono ludzi. Miliony Polaków zamieszkujących Mińszczyznę, Podole i dalsze ziemie dawnej Rzeczypospolitej pozostawiono na łasce bolszewickiego państwa. Dla nich pokój ryski nie oznaczał końca wojny. Oznaczał wyrok.

Kilkanaście lat później przyszły kolektywizacja, Wielki Głód, masowe deportacje, likwidacja polskich szkół, kościołów i organizacji społecznych oraz operacja polska NKWD. Wszystko to dotknęło ludzi, których Rzeczpospolita świadomie pozostawiła poza własnymi granicami. Ich tragedia nie zaczęła się w 1937 ani w 1939 roku. Zaczęła się w Rydze.

Najbardziej gorzkim paradoksem tych rokowań było to, że Polska zachowała mniej, niż mogła zachować po zwycięskiej wojnie. Państwo, które pokonało Armię Czerwoną, zachowało się przy stole negocjacyjnym tak, jakby było stroną pokonaną. Trudno wskazać drugi przypadek w naszych dziejach, w którym tak wielki sukces militarny został równie szybko roztrwoniony przez decyzje polityczne.

Delegacja negocjująca w Rydze zapisała się w historii nie jako grono ludzi, którzy wykorzystali zwycięstwo, lecz jako ci, którzy zgodzili się ograniczyć jego owoce. Traktat ryski można uznać za jeden z największych błędów strategicznych II Rzeczypospolitej i symbol polityki, w której dogmat ideologiczny okazał się ważniejszy od odpowiedzialności za własnych rodaków.


Czytaj także: Państwo polskie zostawiło na pastwę bolszewików 1,5 miliona  Polaków https://adamkuz.blogspot.com/2013/08/gdybysmy-przegrali-w-1920-roku.html








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz