Szukaj na tym blogu

czwartek, 1 października 2026

Horożanka i Szumlany. Rodzina nauczyciela spalona w piwnicy

Przewodnik po województwie tarnopolskiem: Podhajce - Shtetl Routes ...



Jan Groszek miał około trzydziestu lat i był kierownikiem szkoły powszechnej w Horożance w powiecie podhajeckim województwa tarnopolskiego. Jego żona Helena, mająca dwadzieścia sześć lat, również była nauczycielką. Mieli małego syna Jana. We wrześniu 1939 roku państwo polskie rozpadało się pod uderzeniami dwóch armii: od 1 września trwała niemiecka inwazja, a 17 września granicę przekroczyła Armia Czerwona. Na zapleczu frontu dochodziło jednocześnie do wystąpień ukraińskiego podziemia nacjonalistycznego. W takim świecie rodzina nauczyciela z Horożanki znalazła się bez jakiejkolwiek realnej ochrony.

Przez lata w zestawieniach dotyczących polskich ofiar pojawiała się informacja, że Groszkowie zostali zamordowani właśnie w Horożance. Takie powiązanie rodziny z miejscowością było zrozumiałe: Jan Groszek kierował tam szkołą, tam mieszkali Groszkowie i właśnie pod hasłem Horożanki ich nazwiska trafiały później do kolejnych opracowań. Dokładniejsza dokumentacja pozwala jednak oddzielić miejsce zamieszkania od miejsca śmierci. Rodzina Groszków była związana z Horożanką, ale zbrodni dokonano w pobliskich Szumlanach.

W nocy z 18 na 19 września 1939 roku Jan i Helena Groszkowie wraz z synem przebywali w Szumlanach u rodziców Jana. Do miejscowości wkroczyła bojówka Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów. Pięcioosobowa rodzina próbowała się ratować, chroniąc się w piwnicy domu: Jan i Helena, ich mały syn oraz rodzice Jana – Józef Groszek i jego żona. Okoliczności ich śmierci opisali później Henryk Komański i Szczepan Siekierka, a informacje o poszczególnych członkach rodziny zostały również wprowadzone do Bazy Ofiar Zbrodni Wołyńskiej Instytutu Pamięci Narodowej.

Napastnicy wiedzieli, że ludzie znajdują się w piwnicy. Nie zdołali dostać się do pomieszczenia, więc przynieśli słomę, obłożyli nią budynek, polali naftą i podpalili. Piwnica, która miała ochronić rodzinę przed uzbrojonymi ludźmi, zamieniła się w pułapkę. W płonącym domu zginęło pięć osób należących do trzech pokoleń jednej rodziny. IPN, opierając swoje rekordy między innymi na pracy Komańskiego i Siekierki oraz materiałach śledczych, wskazuje Szumlany jako miejsce zbrodni i noc z 18 na 19 września 1939 roku jako czas jej dokonania.

W jednej kwestii źródła nie pozwalają na równie kategoryczne stwierdzenie. W materiałach Rady Głównej Opiekuńczej opublikowanych przez Lucynę Kulińską i Adama Rolińskiego pojawia się informacja o zamordowaniu Jana Groszka, jego żony i „kilkumiesięcznego dziecka”. W późniejszych zestawieniach spotyka się natomiast inny wiek chłopca. Dostępne rekordy IPN identyfikują dziecko jako syna Jana, lecz nie dają dostatecznej podstawy do rozstrzygnięcia tej rozbieżności. Dlatego najbezpieczniej pozostać przy tym, co jest pewne: z rodzicami i dziadkami zginął mały Jan Groszek.

Podobnej ostrożności wymaga powtarzana za dokumentacją Rady Głównej Opiekuńczej informacja o zamordowaniu w Horożance „około 50 innych rodzin polskich”. Jest to ważne świadectwo źródłowe i nie ma powodu go przemilczać, lecz nie powinno się automatycznie zamieniać tej informacji w precyzyjnie ustalony bilans zbrodni z września 1939 roku. Horożanka rzeczywiście stała się miejscem kolejnych aktów przemocy wobec polskich mieszkańców, zwłaszcza w 1944 roku, ale dokumentacja obejmuje wydarzenia z różnych okresów. Połączenie ich w jeden epizod prowadziłoby do powtórzenia tego samego błędu, który przez lata powodował umieszczanie śmierci Groszków w Horożance.

Przypadek rodziny Groszków pokazuje zarazem, dlaczego w historii zbrodni na Kresach tak ważne jest schodzenie poniżej poziomu zbiorczych liczb. W jednym źródle pojawia się nazwa wsi, w drugim liczba zabitych rodzin, w trzecim nazwiska. Dopiero zestawienie dokumentów pozwala zobaczyć konkretnych ludzi i odtworzyć drogę prowadzącą do ich śmierci. Jan Groszek nie był anonimową ofiarą „wydarzeń polsko-ukraińskich”. Był kierownikiem szkoły. Helena była nauczycielką. Mieli dziecko. Józef Groszek i jego żona byli rodzicami Jana i dziadkami chłopca.

Istotne jest również to, że śmierć Groszków nastąpiła już we wrześniu 1939 roku. Masowe mordy OUN-UPA na Polakach kojarzone są przede wszystkim z Wołyniem w 1943 roku i Małopolską Wschodnią w roku następnym. Szumlany przypominają, że przemoc ukraińskiego podziemia nacjonalistycznego wobec Polaków pojawiła się wcześniej, wykorzystując załamanie struktur państwa polskiego podczas kampanii wrześniowej. Nie oznacza to prostego przenoszenia skali późniejszej czystki etnicznej na rok 1939, ale pokazuje wcześniejszą obecność mechanizmu, który kilka lat później miał przybrać znacznie większe rozmiary.

Rodzina Groszków nie zginęła podczas bombardowania, ostrzału artyleryjskiego ani przypadkowej wymiany ognia. Nie znalazła się pomiędzy dwiema walczącymi jednostkami. Pięcioro ludzi schroniło się przed napastnikami w piwnicy. Ich kryjówka została odnaleziona, a następnie podjęto decyzję, aby nie wyciągać znajdujących się tam ludzi na zewnątrz, lecz spalić ich razem z domem.

Najstraszniejszy w tej historii nie jest więc sam ogień. Jest nim czas potrzebny, aby go przygotować. Ktoś musiał znaleźć i przynieść słomę. Ktoś musiał polać ją naftą. Ktoś musiał podłożyć ogień, wiedząc, że za ścianą piwnicy znajduje się małżeństwo, starsi rodzice i małe dziecko. Nie był to pocisk wystrzelony w ciemności ani śmierć zadana w sekundzie wojennego chaosu. Każda z tych czynności dawała możliwość zatrzymania się i odejścia. Nikt się nie zatrzymał.

Jan Groszek był kierownikiem szkoły, więc przed wojną jego zadaniem było otwieranie dzieciom drzwi do świata. Helena uczyła je razem z nim. We wrześniu 1939 roku nie mogli otworzyć jednych drzwi – tych prowadzących z płonącej piwnicy. Po drugiej stronie byli ludzie, którzy zadbali o to, aby nie było drogi wyjścia. Razem z nauczycielami umierał ich mały syn i jego dziadkowie. Pięć osób, trzy pokolenia jednej rodziny.

Po domu pozostało pogorzelisko. Po rodzinie pozostały nazwiska w dokumentach, protokołach przesłuchań i książkach. Mały Jan Groszek zginął razem z matką, ojcem i obojgiem dziadków. I chyba właśnie w tym zawiera się cała prawda o tej zbrodni: bojówka OUN przyszła po rodzinę polskiego nauczyciela, a w płonącym domu unicestwiła trzy jej pokolenia.

Bibliografia

Komański Henryk, Siekierka Szczepan, Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na Polakach w województwie tarnopolskim 1939–1946, Wydawnictwo NORTOM, Wrocław 2004, s. 260, 270, 1182 s., ISBN 83-89684-50-0. Dane wydawnicze książki – autorzy, tytuł, wydawca, rok oraz objętość 1182 stron – są potwierdzone w katalogach bibliograficznych.

Kulińska Lucyna, Roliński Adam (wstęp i oprac.), Antypolska akcja nacjonalistów ukraińskich w Małopolsce Wschodniej w świetle dokumentów Rady Głównej Opiekuńczej 1943–1944, Fundacja Centrum Dokumentacji Czynu Niepodległościowego – Księgarnia Akademicka, Kraków 2003, s. 12–14, XVI + 526 + [2] s., „Biblioteka Centrum Dokumentacji Czynu Niepodległościowego”, t. 21; „Dokumenty do Dziejów Stosunków Polsko-Ukraińskich 1939–1945”, t. 1, ISBN 83-7188-620-9. Dane publikacji potwierdzają katalog Biblioteki Sejmowej, Bibliografia Historii Polskiej oraz Fundacja Centrum Dokumentacji Czynu Niepodległościowego.

Instytut Pamięci Narodowej, Baza Ofiar Zbrodni Wołyńskiej, rekordy dotyczące Jana Groszka, Heleny Groszek oraz pozostałych członków rodziny zamordowanych w Szumlanach w nocy z 18 na 19 września 1939 roku. Baza stanowi podstawę korekty wcześniejszych przekazów umieszczających miejsce śmierci rodziny w Horożance.

Archiwum Instytutu Pamięci Narodowej: AIPN Gd 1077/28, t. 9, protokół przesłuchania Marii Sylwanii Nahajowskiej z 26 marca 1993 r.; AIPN Gd 1077/29, t. 8, protokół przesłuchania Janiny Ratajskiej z 27 września 1993 r.; OKWr S.14/00/Zi, t. 1A. Materiały te są wskazywane w Bazie Ofiar Zbrodni Wołyńskiej IPN jako dokumentacja wykorzystana przy opracowaniu rekordów dotyczących rodziny Groszków.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz