Szukaj na tym blogu

niedziela, 13 września 2026

Worobin. Polskie rodziny, których ciała wrzucono do rzeki

 
















Worobin na Wołyniu. Dwór Platerów od strony podjazdu, 14 września 1870 r. Rysunek Napoleona Ordy. Dokładnie 73 lata później, 14 września 1943 r., w majątku Worobin upowcy zamordowali 24 Polaków należących do kilku pozostających tam rodzin, a ich ciała wrzucono do przepływającej przez majątek rzeczki. Oryginał: Muzeum Narodowe w Krakowie, Teka Wołyń, nr inw. III-r.a. 4290. Dzieło w domenie publicznej.


Worobin nie był wielką wołyńską wsią, której nazwa mogłaby zapisać się w historii obok Janowej Doliny, Kisielina czy Ostrówek. Był majątkiem położonym w gminie Dąbrowica, w powiecie sarneńskim, niedaleko samej Dąbrowicy, a przez wiele dziesięcioleci pozostawał związany z rodziną Broel-Platerów. Jesienią 1943 roku znajdowało się tam jeszcze kilka polskich rodzin, których członkowie pracowali w majątku i pozostali na miejscu mimo narastającego wokół zagrożenia. Związek Worobina z dobrami Platerów potwierdzają również niezależne materiały dotyczące Romana Bujnowskiego, którego dziadek był leśniczym w miejscowym majątku.

14 września 1943 roku w Worobinie zamordowano 24 Polaków. Baza Ofiar Zbrodni Wołyńskiej Instytutu Pamięci Narodowej podaje tę datę jednoznacznie i określa ofiary jako zatrudnionych w majątku członków kilku pozostających tam jeszcze rodzin polskich. Ich nazwisk nie udało się ustalić, dlatego w dokumentacji figurują jako 24 osoby nieznane z nazwiska, po których pozostały przede wszystkim liczba ofiar, miejsce zbrodni oraz opis tego, co uczyniono z ich ciałami.

Opis mordu zachowany w dokumentacji jest krótki, lecz wystarczająco wymowny. Według IPN upowcy wymordowali 24 Polaków, a ich zwłoki zostały wrzucone do rzeczki przepływającej przez majątek. Baza przy określeniu sprawców dodaje w nawiasie „miejscowi Ukraińcy?” i opatruje tę informację znakiem zapytania, dlatego udział miejscowych nie może być przedstawiany z taką samą pewnością jak udział ludzi UPA. Pewne pozostają natomiast data, liczba ofiar, ich polska narodowość oraz wrzucenie zwłok do wody.

Worobin miał historię znacznie starszą niż wydarzenia 1943 roku. Już 14 września 1870 roku Napoleon Orda narysował miejscowy dwór Platerów, przedstawiając zabudowania od strony podjazdu i zapisując nazwę Worobina na swojej akwareli. Dzieło zachowało się w zbiorach Muzeum Narodowego w Krakowie pod numerem III-r.a. 4290 w Tece Wołyń, dzięki czemu można zobaczyć miejsce późniejszej zbrodni takim, jakim było jeszcze w XIX wieku.

Jeszcze bliżej wydarzeń wojennych prowadzą fotografie wykonane w latach 1934–1936. Narodowe Archiwum Cyfrowe przechowuje dwa zdjęcia pałacu Platerów w Worobinie wykonane przez Ksawerego Niedobitowskiego, czyli Romana Aftanazego: jedno przedstawia budynek od frontu, drugie od strony ogrodu. Nie jest to więc fotografia dobrana jedynie ze względu na podobieństwo krajobrazu ani zdjęcie z sąsiedniej miejscowości, lecz autentyczny obraz majątku Worobin sprzed wojny.

We wrześniu 1943 roku świat utrwalony na tych fotografiach już się rozpadał. Po kolejnych napadach UPA Polacy opuszczali zagrożone miejscowości, uciekali do większych ośrodków albo szukali miejsc dających choćby pozory bezpieczeństwa. W tym kontekście szczególnego znaczenia nabiera sformułowanie użyte w bazie IPN, która pisze o członkach „kilku pozostających tam jeszcze rodzin polskich”. Byli to zatem ludzie należący do resztek polskiej społeczności, która mimo narastającego zagrożenia nadal mieszkała i pracowała w Worobinie.

Nie wiadomo, dlaczego właśnie te rodziny pozostały tam tak długo, a źródła nie pozwalają rozstrzygnąć, czy liczyły na bezpieczeństwo związane z majątkiem, nie miały dokąd uciekać, czy po prostu nie spodziewały się napadu. Wszelkie próby dokładnego odtworzenia ich motywów byłyby już domysłem, podczas gdy dokumentacja pozwala stwierdzić rzecz znacznie pewniejszą: 14 września pozostali w Worobinie Polacy zostali wymordowani, a ciała zabitych wrzucono do przepływającej przez majątek rzeczki.

Nie zachowała się pełna lista ich nazwisk, dlatego nie można odtworzyć składu poszczególnych rodzin ani odpowiedzialnie określić, ilu było wśród zamordowanych mężczyzn, kobiet, dzieci czy ludzi starszych. Właśnie ten brak jest jednym z najbardziej przejmujących elementów historii Worobina, ponieważ 24 ludzi, którzy za życia mieli nazwiska, rodziny i własne historie, w dokumentacji zbrodni pozostało jako 24 NN.

Podstawa źródłowa tego wydarzenia jest jednak mocniejsza niż w wielu przypadkach opisywanych wyłącznie przez późniejsze kalendaria kresowe. Baza IPN odwołuje się bezpośrednio do monumentalnej pracy Ewy i Władysława Siemaszków oraz do relacji K. Zająca opublikowanej we Wspomnieniach prabuckich Kresowian. To właśnie na tych materiałach opiera się informacja o 24 zamordowanych Polakach, kilku pozostających w majątku rodzinach oraz wrzuceniu ich zwłok do rzeczki.

Worobin pokazuje jeden z najbardziej ponurych mechanizmów antypolskiej czystki na wołyńskiej prowincji. Po wielkich napadach lata 1943 roku w rozproszonych majątkach, folwarkach i niewielkich osadach pozostawały pojedyncze polskie rodziny, których członkowie pracowali, pilnowali gospodarstw albo z różnych powodów nie uciekli wcześniej. Do ich wymordowania nie trzeba było już organizować wielkiego napadu na liczącą setki mieszkańców miejscowość, ponieważ wystarczyło odnaleźć tych, którzy jeszcze pozostali.

W przypadku Worobina szczególnie przejmujący pozostaje brak nazwisk, ponieważ 24 osoby zostały w źródłach sprowadzone niemal do jednej zbiorowej informacji o kilku polskich rodzinach. Anonimowi stali się jednak dopiero dla późniejszych pokoleń, ponieważ za życia każdy z nich miał rodzinę, sąsiadów, zajęcie i własną historię, której dokumentacja nie zdołała zachować. Pozostała liczba, data oraz rzeczka przepływająca przez majątek, do której po dokonaniu zbrodni wrzucono ich ciała.

Na fotografii wykonanej przez Romana Aftanazego kilka lat wcześniej Worobin jest jeszcze zwyczajnym kresowym majątkiem, stojącym wśród drzew i noszącym ślady długiej historii Platerów. Dziewięć lat później to samo miejsce stało się grobem ludzi, których nazwisk dzisiaj nie znamy. Rzeka miała zabrać ich ciała, a czas odebrał im nazwiska, lecz pozostała data 14 września 1943 roku i liczba dwudziestu czterech ludzi, którzy byli ostatnimi członkami kilku polskich rodzin mieszkających i pracujących w Worobinie.

Bibliografia

Ewa Siemaszko, Władysław Siemaszko, Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na ludności polskiej Wołynia 1939–1945, Warszawa 2008, t. 1, s. 755; K. Zając, „Relacja”, w: Wspomnienia prabuckich Kresowian, Kwidzyn 2015, s. 397–405; Instytut Pamięci Narodowej, Baza Ofiar Zbrodni Wołyńskiej, „Zbrodnia w m. Worobin w dniu 14 września 1943 r.” Wszystkie trzy pozycje są wskazane bezpośrednio w rekordzie IPN dotyczącym tej zbrodni. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz