
Głęboczyca, kolonia w gminie Olesk, przed rokiem 1943. Od lewej w górnym rzędzie Jan Winiarski, który ocalał i do dziś poszukuje zaginionego rodzeństwa, za nim jego rodzice Michał i Helena, oboje zamordowani przez UPA w sierpniu 1943 r., poniżej jego rodzeństwo: Danuta, Czesława, Albin, z których jedno dziecko zostało zamordowane, a dwoje uratował Ukrainiec Aleksander Kuszneruk i przekazał w 1944 r. do PCK w Chełmie. Dalszy ich los pozostaje nieznany. Ze zbiorów W. i E. Siemaszków.
Głęboczyca była polską kolonią w gminie Olesk, w powiecie włodzimierskim. Liczyła około siedemdziesięciu gospodarstw polskich i zaledwie cztery ukraińskie. Latem 1943 roku jej mieszkańcy wiedzieli już, co dzieje się w innych częściach Wołynia. Wieści o mordowanych rodzinach i znikających polskich osadach docierały również tutaj. Nie wszyscy jednak mogli uciec, a zapewne nie wszyscy wierzyli, że zagłada może przyjść także do ich niewielkiej kolonii.
Przyszła nad ranem 29 sierpnia 1943 roku.
Głęboczycę zaatakował oddział UPA wspierany przez ludność ukraińską z sąsiednich miejscowości. Napastnicy otoczyli kolonię, odcinając mieszkańcom drogi ucieczki. Ludzi zabijano w gospodarstwach, podczas prób wydostania się ze wsi, w pobliskim lesie oraz nad rzeką Turią. Z relacji zgromadzonych po wojnie wynika, że oprócz broni palnej używano siekier, wideł i innych narzędzi gospodarskich. Część ofiar przed śmiercią torturowano.
Nie wszyscy zginęli od razu. W dokumentacji pojawiają się informacje o ciężko rannych ludziach wrzucanych do dołów razem z zabitymi. Ci, którym udało się wydostać z otoczonej kolonii, ukrywali się w polach i lasach. Następnego dnia sprawcy wrócili do opustoszałych gospodarstw, aby zabrać pozostawiony przez zamordowanych dobytek.
Dokładnej liczby zabitych zapewne nigdy nie uda się ustalić. W źródłach pojawiały się szacunki od 150 do 250 ofiar. Władysław i Ewa Siemaszkowie przyjęli około 250 zamordowanych i taką liczbę podaje obecnie również Baza Ofiar Zbrodni Wołyńskiej. Szczególnie istotne jest to, że udało się ustalić nazwiska 214 ofiar. Nie mamy więc do czynienia wyłącznie z anonimową liczbą. Za większością z tych 250 istnień można już postawić nazwisko konkretnego człowieka.
W Głęboczycy mieszkała także rodzina Winiarskich. Zachowała się jej przedwojenna fotografia. Rodzice stoją na niej razem z dziećmi. Zwyczajne rodzinne zdjęcie nabiera zupełnie innego znaczenia, kiedy wiadomo, co wydarzyło się 29 sierpnia.
Rodzice oraz starsza córka zostali zamordowani. Ocalał ich syn Jan. Przeżyło również dwoje najmłodszych dzieci Winiarskich. Ich ocalenie nie było jednak wynikiem przypadku. Znalazł je Ukrainiec Aleksander Kuszneruk i zdecydował się nimi zaopiekować.
Nie wiemy wszystkiego o okolicznościach, w jakich do tego doszło. Wiemy natomiast, że Kuszneruk przechowywał polskie dzieci, a w 1944 roku przekazał je placówce Polskiego Czerwonego Krzyża w Chełmie. W warunkach wołyńskiej rzezi nie była to decyzja obojętna ani bezpieczna. Pomoc udzielana Polakom mogła sprowadzić represje również na pomagającego i jego rodzinę.
W źródłach dotyczących uratowanych dzieci występuje przy tym rozbieżność, której nie należy ukrywać. W „Kresowej księdze sprawiedliwych 1939–1945” Romualda Niedzielki mowa jest o dziewczynce i dwuletnim chłopcu. Późniejszy materiał IPN, wykorzystujący zachowaną fotografię rodziny Winiarskich, identyfikuje natomiast uratowane dzieci jako dwie najmłodsze dziewczynki. Wobec sprzeczności źródeł bezpieczniej mówić po prostu o dwojgu najmłodszych dzieci Winiarskich, zaznaczając, że późniejsze ustalenia wskazują na dwie dziewczynki.
Historia rodziny miała jeszcze jeden rozdział. Jan Winiarski przeżył zagładę Głęboczycy i po wojnie próbował odnaleźć rodzeństwo. Wiedział, że dzieci ocalały i zostały przekazane do PCK w Chełmie. Poszukiwania nie doprowadziły jednak do ich odnalezienia. Ślad po uratowanych przez Kuszneruka dzieciach urwał się.
I właśnie dlatego historia Głęboczycy nie powinna kończyć się na liczbie zamordowanych.
Zbrodni dokonała UPA przy udziale Ukraińców z okolicznych miejscowości. Jednocześnie Ukrainiec Aleksander Kuszneruk uratował dwoje polskich dzieci. Jedno nie przeczy drugiemu. Przeciwnie, postawa Kuszneruka pokazuje coś bardzo ważnego: człowiek znajdujący się w samym środku zbrodni nadal miał możliwość wyboru.
Można było mordować. Można było rabować gospodarstwa zamordowanych. Można było patrzeć i nic nie robić. Można było również znaleźć dwoje dzieci ludzi przeznaczonych na śmierć i powiedzieć sobie, że tych dwojga nie odda się zabójcom.
Nie wiemy, co stało się później z uratowanymi dziećmi Winiarskich. Wiemy natomiast, że dostały szansę, której 29 sierpnia 1943 roku pozbawiono około 250 mieszkańców Głęboczycy.
Po kolonii pozostały nazwiska zamordowanych, dokumenty, zeznania świadków i fotografia rodziny Winiarskich. Pozostało również nazwisko Aleksandra Kuszneruka.
Nie uratował Głęboczycy. Uratował dwoje dzieci.
Źródła
Władysław Siemaszko, Ewa Siemaszko, „Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na ludności polskiej Wołynia 1939–1945”, t. 1, Warszawa 2000, s. 872–874.
Romuald Niedzielko, „Kresowa księga sprawiedliwych 1939–1945. O Ukraińcach ratujących Polaków poddanych eksterminacji przez OUN i UPA”, Instytut Pamięci Narodowej, Warszawa 2007.
Instytut Pamięci Narodowej, Baza Ofiar Zbrodni Wołyńskiej, „Zbrodnia w m. Głęboczyca/Głęboczyce, kolonia w dniu 29 sierpnia 1943 r.” oraz rekordy osobowe mieszkańców Głęboczycy.
Lucjan Metrzelski, Henryk Sobieraj, „Wykaz nazwisk ofiar pomordowanych przez bandę UPA w Głęboczycy świtem dnia 29 sierpnia 1943 roku”, 5 listopada 1997 r., OKLu, S. 1/00/Zi, t. 12, k. 2393.
Protokół przesłuchania Jana Winiarskiego z 3 czerwca 1992 r., materiały śledztwa OKLu, S. 1/00/Zi.
Materiały Instytutu Pamięci Narodowej dotyczące rodziny Winiarskich i Aleksandra Kuszneruka, w tym publikowana fotografia rodziny Winiarskich.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz