Szukaj na tym blogu

sobota, 25 października 2014

Sikorskiemu zabrakło cojones




Różne rzeczy można zarzucić Radkowi Sikorskiemu na pewno jednak nie to, że jest idiotą. Pomijam oczywiście etyczny aspekt jego działań gdyż musiałbym użyć określeń powszechnie uznawanych za wulgarne. Sam jednak fakt utrzymywania się na świeczniku przez tyle lat świadczy o tym, że jest to osobnik co się zowie bystry. Dlatego też jego wypowiedź dla Politico o rozmowie z 2008 pomiędzy Putina z Tuskiem w sprawie rozbioru Ukrainy nie była wypadkiem przy pracy ale dobrze obmyślonym i celnym atakiem przeciwko Donaldowi Tuskowi. Osobna kwestia to cel takiego działania, na pewno nie była nią zemsta za zostawienie na lodzie gdyż Sikorski nie myśli takimi kategoriami. Prawdopodobnie chodzi o plan stworzenia własnego ugrupowania na gruzach Platformy. 
Okazało się jednak, że do polityki niezbędny jest nie tylko sprawny intelekt ale także coś co Latynosi określają jako cojones. Bez tego ani rusz co dokładnie widać na przykładzie Sikorskiego, który nie wytrzymał ciśnienia sytuacji i gdy Tusk zaprzeczył jakoby rozmawiał z Putinem o rozbiorze Ukrainy zamiast pójść w zaparte wycofał się i dał się publicznie zbesztać przez coś takiego jak kobieta i lekarka Kopacz. Tak czy tak jest skończony więc mógł chociaż powalczyć. Po raz kolejny okazuje się, że Robert Burns miał rację pisząc,że najdokładniej obmyślone intrygi myszy i ludzi biorą w łeb.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz