W homilii wygłoszonej 2 czerwca 1979 na Placu Zwycięstwa w Warszawie Jan Paweł II powiedział: "Dzieje narodu zasługują na właściwą ocenę wedle tego, co wniósł on w rozwój człowieka i człowieczeństwa, w jego świadomość, serce, sumienie. To jest najgłębszy nurt kultury. To jej najmocniejszy zrąb. To jej rdzeń i siła."(1) Rok później, 2 czerwca 1980 w przemówieniu w siedzibie UNESCO ta myśl o roli kultury w życiu narodu została rozwinięta: "Naród bowiem jest tą wielką wspólnotą ludzi, którą łączą różne spoiwa, ale nade wszystko właśnie kultura. Naród istnieje „z kultury” i „dla kultury” - dlatego właśnie jest ona tym wielkim wychowawcą ludzi do tego, aby bardziej „być” we wspólnocie, która ma dłuższą historię niż każdy człowiek i własna rodzina - zarazem zaś we wspólnocie, w oparciu o którą każda rodzina wychowuje, poczynając od tego, co najprostsze: od języka, którym mały człowiek uczy się mówić, aby stawać się członkiem tej wspólnoty, którą jest jego rodzina i jego naród. (…) Przyszłość człowieka zależy od kultury! Tak! Pokój na świecie zależy od prymatu Ducha! Tak! Pokojowa przyszłość ludzkości zależy od miłości!"(2)
Wiemy jakie skutki historyczne przyniosło kończące papieską homilie z 1979 r. wezwanie:
Niech zstąpi Duch Twój!
Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi!
Tej ziemi!
Dzisiaj z perspektywy czasu można zadać pytanie na ile to papieskie wezwanie jest nadal aktualne. Pozornie wydawało by się, że nie. Media przedstawiają Jana Pawła II w sposób totalnie zakłamany jako sympatycznego dziadzia lubiącego kremówki, który czasami coś tam powiedział ale głównie podśpiewywał piosenki góralskie. Co gorsza ta wizja została kupiona także przez sporą część polskiego społeczeństwa. Podobnie jak samą postać papieża-Polaka próbuje się zafałszować jego nauczanie dotyczące kultury. Jest to o tyle łatwe, że w dzisiejszej Europie zwyciężył model kultury "Bez perspektywy transcendentnej, bez zmysłu przekraczania widzialnej rzeczywistości każda kultura pozostaje żałosnym fragmentem, niczym wieża Babel." (3) W swoim nauczaniu dotyczącym kultury Jan Paweł II dokonuje rozróżnienia pomiędzy kultura "prawdziwą" a "rozdartą" mówiąc, że: "Współczesna kultura czyni koniecznym nieustanny wysiłek syntezy danych i integracji wiedzy. To prawda, że sukcesy nauki, których jesteśmy świadkami, są wynikiem specjalizacji poszukiwań. Jeśli jednak nie równoważy jej refleksja zmierzająca do ukazania wzajemnych powiązań różnych dziedzin wiedzy, powstaje ogromne ryzyko ukształtowania się „kultury rozdartej”, która byłaby w istocie zaprzeczeniem prawdziwej kultury. Kultura nie jest bowiem do pomyślenia bez humanizmu i mądrości".(4)
Kulturę Europy stworzyły: grecka filozofia z jej pojęciem prawdy obiektywnej oraz piękna, prawo rzymskie z jego rozróżnieniem na prawo prywatne i publiczne oraz etyka chrześcijańska. Odrzucenie tych ontologicznych fundamentów cywilizacji europejskiej oznacza zwycięstwo "kultury rozdartej". Dzisiejsza Europa ulega przyspieszającej dechrystianizacji. To nic nowego pod słońcem. Dzieje wszystkich znanych nam cywilizacji mają charakter cykliczny. Dzieje Europy nie są prostą linią wznoszącą na osi czasu jak chcą zwolennicy teorii nieubłaganego postępu ale raczej sinusoidą w której okresy rozwoju występują po okresach kryzysu. Fakt, że cywilizacja Zachodu po każdej klęsce jest w stanie się odrodzić doprowadziła niektórych teologów do wniosku, że jest to widoma oznaka ingerencji Opatrzności w historię. Nawet jeżeli tak jest w istocie to nie należy zakładać, że śmierć Zachodu jest czymś niemożliwym.
Analiza poprzednich przypadków rozpadu całej chrześcijańskiej Europy lub jej części dostarcza ciekawych wniosków odnośnie dzisiejszych wyzwań. Najbardziej interesujący jest moment przejścia od całkowitego upadku do rozpoczęcia odnowy cywilizacji. Zazwyczaj odbywa się to w ten sposób, że w warunkach kryzysu podstawowe wartości konstytuujące daną cywilizację udaje się zachować na jakimś niewielkim, najczęściej peryferyjnym obszarze niezależnym politycznie i gospodarczo. W średniowiecznej Europie taka sytuacja zaistniała parokrotnie.
Powtórny rozkwit cywilizacji europejskiej w wiekach VI-IX był możliwy dzięki Iroszkotom mieszkającym na najdalszym, zachodnim krańcu Europy, na peryferyjnej wyspie, która nigdy nie została podbita przez Rzymian. Misja św. Patryka w 431 doprowadziła do chrystianizacji Irlandii a od 591 gdy św. Kolumban przybył do Bretanii rozpoczynają się misje Iroszkockie w Galii i Germanii. Karol Wielki mógł zorganizować swoje państwo tylko dzięki usługom intelektualistów iroszkockich.
Dzisiejsze zagrożenia cywilizacji Zachodu są największe od czasu upadku cesarstwa rzymskiego a analogie pomiędzy tamtym okresem a współczesnością biją w oczy. Ujemny przyrost demograficzny (niestety dotyczy to także Polski), wymykająca się spod kontroli imigracja, powszechna demoralizacja całych grup społecznych oraz upadek kultury to pojawiający się po raz kolejny w dziejach czterej jeźdźcy Apokalipsy. Tym niemniej modną tezę o śmierci Zachodu uważam za przedwczesną. Przede wszystkim dlatego, że zakłada ona determinizm dziejowy podczas gdy w rzeczywistości biegu historii nie sposób przewidzieć. Nie pomogą nam w tym istniejące ponoć obiektywnie prawa dziejowe o czym przekonał Francis Fukuyama wieszczący jeszcze nie tak dawno koniec historii. Kwestia czy cywilizacja Zachodnia odrodzi się po trwającej już ponad dwa wieki agonii chrześcijaństwa jest otwarta.
Właśnie dlatego papieskie wezwanie wygłoszone 2 czerwca 1979 na Placu Zwycięstwa w Warszawie jest nadal aktualne. Przykład wczesnośredniowiecznej Irlandii pokazuje jak decydującą rolę w przezwyciężaniu kryzysu Europy mogą odegrać niewielkie i peryferyjne kraje o ile uda im się przechować podstawowe wartości chrześcijańskie. Analogia pomiędzy rolą dziejową Polski a dawnej Irlandii polega na podobieństwie sytuacji w której kraj dotychczas peryferyjny w warunkach całkowitego rozpadu Europy staje się azylem i ośrodkiem chrześcijaństwa a tym samym wartości europejskich promieniującym na bliższe i dalsze regiony Europy. To właśnie jest misja dziejowa Polski, którą miał na myśli Jan Paweł II W homilii wygłoszonej 2 czerwca 1979 na Placu Zwycięstwa w Warszawie mówiąc, że każdy naród jest oceniany w zależności od tego co wnosi do rozwoju ludzkości.
Dlaczego to właśnie Polska, kraj, którego pseudoelity nienawidzą własnego narodu a demoralizacja dotyka coraz szersze kręgi społeczeństwa ma odegrać tak ważną rolę w dziejach a nie kraje większe i bogatsze? Głównie dlatego, że tylko w Polsce zachowały się podstawowe wartości cywilizacji Zachodu, przede wszystkim chrześcijańskie. Ciągle jeszcze u nas więcej ludzi chodzi do kościoła niż w którymkolwiek kraju europejskim. Uważny czytelnik może mi w tym momencie zarzucić tak charakterystyczną dla romantyzmu skłonność do mesjanizmu. Otóż wcale nie uważam abyśmy byli narodem wybranym albo chociażby wyjątkowym. Ogrom strat jakie ponieśliśmy w czasie II wojny światowej: 6 milionów zabitych i utrata właściwie całej elity nie powoduje, że z powodu ogromu cierpienia staliśmy się Chrystusem narodów. Dla kogoś kto wierzy w ingerencję Opatrzności w historię to raczej sytuacja o której mówi święty Paweł, wyjaśniając dlaczego on to właśnie został wybrany do głoszenia wiary w Chrystusa: bo „Jestem jak płód poroniony, najmniejszy z apostołów”. Kwestia czy Polska odegra swoja dziejową rolę jest otwarta i należy odrzucić wszelkie determinizmy w tym względzie. Wybór należy tylko do nas. Święty Jan Paweł II będzie do nas przemawiał słowami homilii z 2 czerwca 1979 r. tak długo jak długo będzie istniała Polska, możemy wysłuchać tego co ma do powiedzenia lub udawać, że nic nie słyszymy jedząc kremówki i przytupując w takt góralskiej muzyki.
1) Papieska homilia wygłoszona na pl. Zwycięstwa w 1979 roku
2) Jan Paweł II: Przemówienie wygłoszone 2 czerwca 1980 roku w UNESCO
3) Jan Paweł II: Przemówienie do ludzi nauki i kultury, Praga, 21.04.1990
4) Jan Paweł II: Przemówienie do Papieskiej Akademii Nauk, Rzym, 10.11.2003
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz