Szukaj na tym blogu

środa, 9 września 2026

Mikołajów nad Dniestrem. Ukraińska rebelia, która wybuchła za wcześnie

 














Mikołajów nad Dniestrem – rynek, 1912 r. Przedwojenna pocztówka przedstawiająca centrum miasta, w którym we wrześniu 1939 r. doszło do zbrojnego wystąpienia ukraińskich nacjonalistów przeciwko państwu polskiemu. Źródło reprodukcji: MyShtetl, kolekcja historycznych fotografii Mikołajowa.

We wrześniu 1939 roku Polska walczyła nie tylko z Wehrmachtem. Na tyłach cofających się oddziałów Wojska Polskiego dochodziło do dywersji, rozbrajania policjantów i żołnierzy oraz prób przejmowania lokalnej władzy przez ukraińskich nacjonalistów. Jednym z najpoważniejszych takich wystąpień były wydarzenia w rejonie Mikołajowa nad Dniestrem, gdzie w pierwszej połowie września doszło do zbrojnej rebelii przeciwko państwu polskiemu. Nie była ona jeszcze tym samym zjawiskiem, czym stała się antypolska akcja OUN-UPA na Wołyniu cztery lata później, ale pokazywała, że wojna polsko-niemiecka została przez część struktur Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów potraktowana jako okazja do wystąpienia przeciwko Rzeczypospolitej.

Mikołajów leżał w powiecie żydaczowskim, na ważnym obszarze komunikacyjnym pomiędzy Lwowem a Stryjem. Napięcie pojawiło się tam bardzo szybko, skoro już 6 września do Mikołajowa skierowano I batalion Lwowskiej Brygady Obrony Narodowej w związku z wiadomościami o ukraińskich rozruchach. Otwarte wystąpienie rozwinęło się kilka dni później, kiedy rozpad polskiego zaplecza administracyjnego i coraz bardziej chaotyczny ruch oddziałów wojskowych stworzyły warunki do działania miejscowych struktur ukraińskiego ruchu nacjonalistycznego.

Wydarzenia nie ograniczyły się do samego Mikołajowa. Rebelia objęła również okoliczne miejscowości, w których rozbrajano przedstawicieli polskiej władzy, przejmowano broń i próbowano tworzyć własne struktury administracyjne oraz porządkowe. Uzbrojenie uczestników było bardzo różne, ponieważ obok broni palnej pojawiały się narzędzia gospodarskie i broń biała, charakterystyczne również dla innych lokalnych wystąpień tego okresu. W polskich przekazach dotyczących wydarzeń mikołajowskich występują informacje o przemocy wobec ludności cywilnej i pojedynczych polskich żołnierzy, chociaż stan zachowanej dokumentacji nie pozwala stworzyć kompletnej listy ofiar ani przypisać każdego zabójstwa konkretnej grupie.

Rebelia miała jednak charakter znacznie poważniejszy niż seria spontanicznych zajść między mieszkańcami. W Mikołajowie i okolicznych miejscowościach próbowano zastępować struktury państwa polskiego strukturami ukraińskimi, rozbrajano policjantów i żołnierzy, a zorganizowane grupy przygotowywały się do przeciwstawienia polskim oddziałom wysłanym w celu przywrócenia kontroli nad regionem. W warunkach wojennego chaosu oznaczało to faktyczną próbę stworzenia lokalnej władzy ukraińskiej na terytorium, które formalnie nadal należało do walczącej Rzeczypospolitej.

Wystąpienie mikołajowskie miało przy tym szersze tło, którego nie sposób zrozumieć bez wcześniejszych kontaktów OUN z niemieckim wywiadem wojskowym. Abwehra od lat trzydziestych utrzymywała kontakty z ukraińskimi nacjonalistami, traktując ich jako potencjalne narzędzie dywersji przeciwko Polsce i Związkowi Sowieckiemu. Przed niemieckim uderzeniem na Polskę przygotowywano możliwość wykorzystania ukraińskiego podziemia do destabilizacji zaplecza Wojska Polskiego, a jednym z najbardziej widocznych przejawów tej współpracy było utworzenie oddziału dowodzonego przez Romana Suszkę, znanego jako Legion Ukraiński lub Bergbauernhilfe.

Niemieckie plany wobec ukraińskich nacjonalistów zmieniły się jednak w ostatnich dniach przed wybuchem wojny. Podpisanie 23 sierpnia 1939 roku paktu Ribbentrop–Mołotow oraz tajnego protokołu wyznaczającego niemiecką i sowiecką strefę interesów zasadniczo ograniczyło sens wspierania wielkiego ukraińskiego powstania na ziemiach, które miały znaleźć się w sowieckiej strefie. Dla Berlina OUN była użytecznym instrumentem, lecz nie partnerem, któremu zamierzano podporządkować własną politykę wobec Europy Wschodniej. Niemcy mogli wykorzystywać ukraińską dywersję, ale przyszłość Małopolski Wschodniej rozstrzygali w rozmowach ze Stalinem, a nie z ukraińskimi nacjonalistami.

Ta zmiana niemieckiej polityki tworzy interesujące tło dla wydarzeń w Mikołajowie. Możliwe, że miejscowi działacze OUN rozpoczynający wystąpienie działali zgodnie z wcześniejszymi przygotowaniami do wykorzystania wojny niemiecko-polskiej, nie znając w pełni konsekwencji porozumienia zawartego między Berlinem i Moskwą. Nie zachował się jednak dokument pozwalający wskazać konkretnego lokalnego przywódcę, który rozpoczął rebelię dlatego, że nie wiedział o zmianie niemieckich planów, dlatego taka interpretacja pozostaje hipotezą wynikającą z chronologii wydarzeń, a nie ustalonym faktem.

Mechanizm mógł być zresztą prostszy i nie wymagał bezpośredniego rozkazu Abwehry. Struktury OUN od dawna przygotowywały się do sytuacji, w której wojna osłabi państwo polskie i stworzy możliwość wystąpienia przeciwko jego administracji. Kiedy niemieckie wojska posuwały się w kierunku Lwowa, komunikacja została zdezorganizowana, administracja traciła kontrolę nad kolejnymi obszarami, a przez drogi Małopolski Wschodniej przemieszczały się rozbite lub wycofujące się oddziały Wojska Polskiego, miejscowi nacjonaliści mogli uznać, że oczekiwany moment właśnie nadszedł.

Mikołajów nie był przypadkiem odosobnionym. We wrześniu 1939 roku do antypolskich wystąpień OUN dochodziło także w innych częściach Małopolski Wschodniej, a szczególnie poważne wydarzenia rozegrały się w Stryju i jego okolicach. Rozbrajano policjantów i pojedynczych żołnierzy, atakowano przedstawicieli polskiej administracji oraz próbowano przejmować władzę w miejscowościach, z których wycofywały się instytucje państwowe. Skala poszczególnych wystąpień była różna, lecz łączyło je przekonanie, że niemiecki atak stworzył możliwość dokonania politycznej zmiany, której OUN nie była w stanie przeprowadzić w warunkach pokoju.

W rejonie Mikołajowa szczególnie ciężkie walki rozegrały się w Nadiatyczach, gdzie polska policja i wojsko napotkały zbrojny opór. Źródła polskie i ukraińskie różnią się w ocenie przebiegu starcia, wysokości strat oraz późniejszych represji, lecz sam fakt poważnej walki nie budzi wątpliwości. Podczas pacyfikacji wieś została spalona, a część osób uznanych za organizatorów wystąpienia rozstrzelano, co pokazuje, że polskie dowództwo traktowało rebelię nie jako zwykłe zamieszki, lecz jako zagrożenie dla wojskowego zaplecza w chwili, gdy zasadnicze siły państwa walczyły z niemiecką inwazją.

Do połowy września zasadnicza faza rebelii została stłumiona przez polskie oddziały, ale przywrócenie trwałej kontroli nad regionem było już niemożliwe. 17 września granicę Rzeczypospolitej przekroczyła Armia Czerwona, a kilka dni później cały układ polityczny, w którym rozgrywały się wydarzenia mikołajowskie, przestał istnieć. Polskie państwo zostało podzielone pomiędzy dwóch agresorów, natomiast ukraińscy nacjonaliści przekonali się, że niemieckie zainteresowanie ich ruchem nie oznacza niemieckiego poparcia dla niepodległego państwa ukraińskiego.

W tym właśnie tkwi paradoks rebelii nad Dniestrem. Ludzie występujący przeciwko Polsce mogli uważać, że klęska Rzeczypospolitej otwiera drogę do własnej państwowości, podczas gdy decyzje dotyczące przyszłości tych ziem zostały już podjęte bez ich udziału. Hitler i Stalin dokonali podziału Europy Środkowo-Wschodniej według własnych interesów, a OUN pozostawała dla Berlina jednym z instrumentów polityki, który można było uruchomić, ograniczyć albo odłożyć, zależnie od aktualnych potrzeb niemieckiej strategii.

Mikołajów nad Dniestrem pokazuje dlatego jeden z mniej pamiętanych wymiarów kampanii wrześniowej. Wojsko Polskie walczące z niemiecką inwazją musiało jednocześnie reagować na zbrojne wystąpienia na własnym zapleczu, podczas gdy część ukraińskich nacjonalistów uznała niemiecki atak za szansę na rozprawienie się z państwem polskim. Rebelia została stłumiona, lecz wydarzenia następnych tygodni sprawiły, że zwycięstwo polskich oddziałów miało wyłącznie lokalny i chwilowy charakter.

Historia Mikołajowa nie daje natomiast podstaw do prostego twierdzenia, że lokalny przywódca OUN przez pomyłkę wykonał odwołany niemiecki rozkaz. Taka możliwość jest interesująca i pasuje do chronologii gwałtownie zmieniających się niemieckich planów, ale pozostaje hipotezą. Znacznie pewniejsze jest to, że OUN była przygotowywana do wykorzystania wojny przeciwko Polsce, współpracowała przed wojną z Abwehrą, a miejscowe struktury ukraińskiego nacjonalizmu potraktowały załamanie polskiej władzy jako sygnał do działania. Rebelia mogła więc wybuchnąć za wcześnie nie dlatego, że ktoś nie przeczytał odwołanego rozkazu, lecz dlatego, że jej uczestnicy uwierzyli, iż nadszedł ich moment, podczas gdy o przyszłości Mikołajowa zdecydowano już w Berlinie i Moskwie.

Bibliografia

Kai Struve, Deutsche Herrschaft, ukrainischer Nationalismus, antijüdische Gewalt. Der Sommer 1941 in der Westukraine, De Gruyter Oldenbourg, Berlin–München–Boston 2015, ISBN 978-3-11-035998-5, eISBN 978-3-11-036022-6. Monografia zawiera obszerne partie dotyczące genezy OUN, stosunków polsko-ukraińskich oraz sytuacji poprzedzającej okupację sowiecką i niemiecką. 

Romuald Niedzielko, Kresowa księga sprawiedliwych 1939–1945. O Ukraińcach ratujących Polaków poddanych eksterminacji przez OUN i UPA, Instytut Pamięci Narodowej, Warszawa 2007, seria „Studia i materiały”, t. 12, 223 s. Publikacja stanowi materiał uzupełniający do dziejów stosunków polsko-ukraińskich i postaw ludności ukraińskiej podczas wojny. Karta publikacji w Instytucie Pamięci Narodowej

Grzegorz Motyka, Od rzezi wołyńskiej do akcji „Wisła”. Konflikt polsko-ukraiński 1943–1947, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2011, ISBN 978-83-08-04576-3. Publikacja służy jako literatura dotycząca szerszego konfliktu polsko-ukraińskiego i działalności OUN-UPA, a nie jako podstawowe źródło rekonstrukcji wydarzeń mikołajowskich z września 1939 roku. Karta książki w Wydawnictwie Literackim


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz