Majdan Górny. Kaplica p.w. Św. Ignacego w Osiedlu Huta spalona przez OUN-UPA w lutym 1945 r.
Majdan Górny leżał w powiecie nadwórniańskim województwa stanisławowskiego, w tej części przedwojennej Polski, gdzie jesienią 1944 roku front przesunął się już na zachód, ale dla polskich mieszkańców nie oznaczało to końca wojny. Niemiecka okupacja ustępowała sowieckiej, natomiast na wsiach nadal działało ukraińskie podziemie nacjonalistyczne. Dla ludzi mieszkających w rozproszonych gospodarstwach zmiana armii na drogach nie dawała jeszcze poczucia bezpieczeństwa, bo zagrożenie mogło przyjść nocą z pobliskiego lasu albo z sąsiedniej wsi.
Do takiego napadu doszło jesienią 1944 roku w Majdanie Górnym. W źródłach pojawiają się dwie daty: 10 września oraz 24 października. Baza Ofiar Zbrodni Wołyńskiej nie rozstrzyga tego sporu jednoznacznie, wskazując przedział między tymi datami, choć część przekazów przypisuje atak właśnie 10 września. Niepewność daty nie podważa samego wydarzenia, ponieważ zachowały się zeznania świadków i późniejsza dokumentacja dotycząca ofiar napadu.
Banderowcy zaatakowali polskie gospodarstwa nocą. Jeden z przekazów mówi o obrabowaniu i spaleniu piętnastu zagród oraz zamordowaniu szesnastu Polaków. Ofiarami byli przede wszystkim ludzie, którzy pozostali w domach i nie mieli możliwości skutecznej obrony. W późniejszych zestawieniach pojawia się informacja, że część zabijano siekierami, innych palono wraz z zabudowaniami, natomiast do uciekających strzelano. Ten szczegół występuje w źródłach wtórnych opartych na opracowaniach kresowych, dlatego trzeba go oddzielić od danych, które znajdują mocniejsze potwierdzenie w dokumentacji śledczej.
Sama liczba ofiar także nie jest całkowicie pewna. Baza IPN wymienia jedenaście potwierdzonych osób narodowości polskiej i odnotowuje jednocześnie przekaz o szesnastu zabitych. W innych późniejszych zestawieniach dla Majdanu Górnego pojawia się nawet liczba 53 ofiar, ale nie odnosi się ona jednoznacznie do tego jednego napadu i może obejmować Polaków zabitych w miejscowości w różnych momentach wojny. Dlatego w odniesieniu do wydarzenia z jesieni 1944 roku bezpieczniej mówić o co najmniej jedenastu udokumentowanych ofiarach oraz o przekazie wskazującym na szesnaście osób zabitych podczas jednego nocnego ataku.
Jedną z osób, której śmierć została imiennie odnotowana, był Franciszek Moczulski. Baza Ofiar Zbrodni Wołyńskiej przypisuje jego zamordowanie właśnie nocnemu napadowi banderowców na Majdan Górny jesienią 1944 roku i odsyła do monografii Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na Polakach w województwie stanisławowskim 1939–1946. Dzięki takim indywidualnym zapisom wydarzenie przestaje być tylko kolejną liczbą w kalendarium. Za informacją o spalonych gospodarstwach stali konkretni ludzie, których życie kończyło się często na własnym podwórzu albo podczas próby ucieczki z płonącego domu.
Majdan Górny pokazuje także charakter przemocy stosowanej na Kresach w końcowym okresie wojny. Nie chodziło wyłącznie o zabicie określonych osób uznanych za przeciwników politycznych czy przedstawicieli administracji. Palenie polskich gospodarstw oznaczało równoczesne usuwanie ludzi i materialnych śladów ich obecności. Dom, stodoła, zabudowania gospodarcze i cały dorobek rodziny przestawały istnieć w ciągu jednej nocy, a ci, którzy przeżyli, mieli niewiele powodów, by próbować wracać.
W przypadku Majdanu Górnego szczególnie wymowna jest właśnie ta kombinacja mordu i ognia. Jeżeli potwierdzić przekaz o piętnastu spalonych gospodarstwach, atak nie był przypadkowym napadem kilku uzbrojonych ludzi poszukujących konkretnej osoby. Niszczenie kolejnych polskich zagród wskazywało na szerszy cel: po napadzie polska część wsi miała być mniejsza nie tylko o swoich mieszkańców, lecz także o ich domy.
Jesienią 1944 roku Polska formalnie wracała już na mapę wojenną jako państwo wyzwalane spod okupacji niemieckiej, ale na dawnych Kresach dla wielu rodzin był to właśnie czas ostatnich nocy w rodzinnych wsiach. W Majdanie Górnym jedna z takich nocy pozostawiła po sobie zamordowanych ludzi i spalone gospodarstwa. Nie wszystkie liczby dają się dziś ustalić z całkowitą pewnością, ale to, co można potwierdzić, wystarcza, by odtworzyć zasadniczy obraz wydarzenia: nocny napad banderowców, polskie ofiary i wieś, w której ogień miał dokończyć to, czego nie dokonała broń.
Źródła
Podstawowym opracowaniem pozostaje Szczepan Siekierka, Henryk Komański, Eugeniusz Różański, Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na Polakach w województwie stanisławowskim 1939–1946, Wrocław 2008, s. 339–340. Baza Ofiar Zbrodni Wołyńskiej odwołuje się ponadto do protokołów przesłuchań świadków Mariana Łozińskiego, Jana Wąsowicza, Stanisławy Piwowarczyk oraz Roberta Karpickiego znajdujących się w materiałach śledczych.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz