Szukaj na tym blogu

wtorek, 8 września 2026

Stryjówka 1941. Zanim przyszły masowe mordy

 





















Stryjówka w powiecie zbaraskim nie należała jeszcze w 1941 roku do miejsc kojarzonych z wielkimi masakrami, które dwa lata później miały ogarnąć Wołyń i część Małopolski Wschodniej. Nie było tam jeszcze spalonych całych kolonii ani dziesiątków trupów pozostawionych na drogach. Był natomiast człowiek, nazwisko sprawcy i strzał, który z perspektywy późniejszych wydarzeń nabiera znacznie większego znaczenia.

Według jednego z przekazów Wasyl Kruk, związany z OUN, zastrzelił w Stryjówce Polaka Tadeusza Sokalskiego. Źródła różnią się co do daty. W jednym kalendarium pojawia się 6 sierpnia 1941 roku, w innych przekazach 6 września. Sama rozbieżność nie zmienia zasadniczego obrazu: mord nastąpił latem lub wczesną jesienią 1941 roku, a więc na długo przed apogeum antypolskiej akcji OUN-UPA.

To właśnie czyni sprawę Sokalskiego interesującą. W pamięci zbiorowej zbrodnie ukraińskich nacjonalistów zaczynają się często od roku 1943, od napadów na wołyńskie wsie, rzezi rodzin i palenia zabudowań. Tymczasem przemoc wobec Polaków nie pojawiła się nagle w jednej chwili. W wielu miejscowościach poprzedzały ją pojedyncze zabójstwa, zastraszanie, groźby i selektywne likwidacje. Stryjówka wpisuje się właśnie w ten wcześniejszy etap.

Baza Ofiar Zbrodni Wołyńskiej IPN potwierdza, że w latach 1941–1943 w Stryjówce dochodziło do kolejnych napadów i morderstw na ludności polskiej. Nie była więc to miejscowość, w której śmierć jednego człowieka pozostała odosobnionym incydentem. Przemoc wracała, a jej ofiary tworzyły później coraz dłuższą listę.

Jeżeli zaś przekaz o Wasylu Kruku jest prawidłowy, mamy do czynienia z czymś więcej niż anonimową zbrodnią wojenną. Sprawca zostaje nazwany, podobnie jak ofiara. Nie ma tu wygodnej mgły określeń typu „nieznani napastnicy” czy „uzbrojeni ludzie”. Jest Tadeusz Sokalski i jest człowiek z OUN, który miał go zastrzelić.

Nie należy z jednego zabójstwa budować całej historii późniejszego ludobójstwa, ale równie błędne byłoby traktowanie takich przypadków jako zdarzeń pozbawionych związku z tym, co przyszło później. Organizacje polityczne nie przechodzą od propagandy do masowej przemocy w ciągu jednej nocy. Najpierw pojawia się język wykluczenia, później człowiek uznany za przeszkodę, następnie pierwszy strzał, a dopiero potem przychodzi czas, gdy pojedyncze nazwiska zaczynają znikać pod liczbami idącymi w setki i tysiące.

W Stryjówce na początku tej drogi stał Tadeusz Sokalski. Nie wiemy dziś wszystkiego o jego ostatnim dniu, a nawet źródła nie są zgodne, czy zginął 6 sierpnia, czy 6 września 1941 roku. Wiemy natomiast, że w tej samej miejscowości w kolejnych latach polscy mieszkańcy nadal ginęli z rąk ukraińskich nacjonalistów.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz