
Pierwszego września 1939 roku wojna przyszła do Polski z zachodu. Niemieckie samoloty bombardowały miasta, Wehrmacht przekraczał granicę, radio podawało pierwsze komunikaty z frontu. W Smerdyniu, niewielkiej wsi w powiecie łuckim na Wołyniu, nie było jednak niemieckich czołgów ani bombowców. Byli miejscowi ludzie, którzy wiedzieli, gdzie mieszka polski nauczyciel.
Tego samego dnia zamordowany został około trzydziestoletni Józef Gąsiorowski, nauczyciel miejscowej szkoły. Razem z nim zginął jego piętnastoletni brat Stanisław oraz nieznany z nazwiska Ukrainiec. Baza Ofiar Zbrodni Wołyńskiej Instytutu Pamięci Narodowej określa sprawców jako „bandę Ukraińców”, a sam mord na nauczycielu jako dokonany „bestialsko”. Nie podaje jednak sposobu zabicia ofiar, dlatego nie ma podstaw, aby uzupełniać tę historię o szczegóły, których źródła nie potwierdzają. Wiadomo wystarczająco dużo: pierwszego dnia wojny w Smerdyniu zabito polskiego nauczyciela, jego piętnastoletniego brata i Ukraińca, który znajdował się razem z nimi.
Ta trzecia ofiara jest ważna. Historię Wołynia łatwo zamknąć w dwóch zbiorowych nazwach: Polacy i Ukraińcy. Tymczasem 1 września po jednej stronie znaleźli się dwaj polscy bracia i Ukrainiec, a po drugiej ludzie, którzy przyszli zabijać. Ukraińskie pochodzenie trzeciej ofiary nie uratowało jej przed śmiercią. W Smerdyniu linia podziału przebiegła więc również między tymi, którzy zabijali, a tymi, którzy znaleźli się razem po stronie ofiar.
Najbardziej uderza jednak data. Pierwszy września 1939 roku. Nie rok 1943, który stał się symbolem rzezi wołyńskiej. Nie lato masowych napadów na polskie wsie. Nie czas zorganizowanej akcji antypolskiej OUN-UPA. Był to pierwszy dzień wojny polsko-niemieckiej. Armia Czerwona miała przekroczyć polską granicę dopiero za szesnaście dni. Państwo polskie dopiero rozpoczynało walkę. Józef Gąsiorowski już nie żył.
Można byłoby uznać jego śmierć za pojedynczy wybuch przemocy, jeden z tych mordów, które pojawiają się na obrzeżach wielkich wojen, gdy słabnie państwo, a wraz z nim znika strach przed odpowiedzialnością. Gdyby historia Smerdynia skończyła się pierwszego września, takie wyjaśnienie można byłoby przynajmniej rozważać. Nie skończyła się jednak wraz ze śmiercią nauczyciela.
Minęło jedenaście dni.
Dwunastego września w pobliskim lesie zamordowano 22 polskich mieszkańców Smerdynia. Informację tę podaje Baza Ofiar Zbrodni Wołyńskiej IPN, opierając się na relacji Leona Wilka-Śmiałego oraz ustaleniach Władysława i Ewy Siemaszków. Tym razem sama liczba nie oddaje charakteru zbrodni. Trzeba zobaczyć, kto się pod nią kryje.
Wśród zabitych znajdowało się małżeństwo w wieku około osiemdziesięciu lat, dziewięć kobiet mających od dwudziestu do trzydziestu pięciu lat, pięciu chłopców w wieku od dziesięciu do czternastu lat, dwie dziewczynki w wieku od jedenastu do trzynastu lat oraz czworo dzieci w wieku przedszkolnym. IPN odnotowuje również, że obie dziewczynki przed śmiercią zostały zgwałcone. Nie ma potrzeby dodawania do tego opisu żadnych publicystycznych ozdobników. Wiek ofiar mówi dostatecznie wiele.
Właśnie tutaj historia Smerdynia nabiera znaczenia wykraczającego poza los jednej miejscowości. Nie oznacza to, że początek zorganizowanej czystki etnicznej na Wołyniu należy mechanicznie przesunąć z 1943 na 1939 rok. Byłoby to historycznie błędne. UPA jeszcze nie istniała, a mechanizm masowej akcji antypolskiej znany z lat 1943–1944 nie został jeszcze uruchomiony. Źródła dotyczące Smerdynia mówią w odniesieniu do września 1939 roku o Ukraińcach i grupie miejscowych sprawców, nie dając podstaw do przypisywania tych konkretnych zbrodni późniejszym strukturom UPA.
Chronologia nie osłabia jednak wymowy wydarzeń. Przeciwnie, pozwala zobaczyć, jak szybko załamanie bezpieczeństwa państwa uwolniło lokalną przemoc. Pierwszego września zamordowano trzech ludzi. Dwunastego – dwudziestu dwóch kolejnych. Wśród nich były dzieci. W ciągu jedenastu dni Smerdyń przeszedł drogę od zabójstwa konkretnych osób do mordu na grupie mieszkańców, w której ani wiek, ani płeć nie chroniły już przed śmiercią.
Historia ta nie opiera się wyłącznie na późniejszym zestawieniu sporządzonym kilkadziesiąt lat po wojnie. Baza IPN wskazuje relację Leona Wilka-Śmiałego zachowaną w materiałach archiwalnych. W przypadku Józefa Gąsiorowskiego wymienia zarówno dokumentację OKLu S. 1/00/Zi, t. 28, k. 5539, jak i AIPN GK 932/5, k. 262–280. To właśnie druga z tych relacji została wskazana również jako źródło informacji o mordzie 22 mieszkańców Smerdynia 12 września. Obydwa wydarzenia znalazły się następnie w opracowaniu Władysława i Ewy Siemaszków na stronie 654 pierwszego tomu.
Józef Gąsiorowski był nauczycielem, a nauczyciel w kresowej wsi nie był postacią anonimową. Znały go dzieci, znali ich rodzice, znali sąsiedzi. Szkoła pozostawała jedną z najbardziej widocznych instytucji państwa, a nauczyciel należał do miejscowej inteligencji. Nie wiadomo jednak, czy właśnie dlatego Gąsiorowski został wybrany na ofiarę. Źródła nie pozwalają przypisać sprawcom konkretnego motywu i nie ma potrzeby go wymyślać.
Znacznie więcej mówi to, co nastąpiło jedenaście dni później. W lesie ginęły kobiety. Ginęli chłopcy mający dziesięć, jedenaście czy czternaście lat. Zginęły dwie dziewczynki. Zginęło czworo dzieci w wieku przedszkolnym. Zginęli także ludzie mający około osiemdziesięciu lat. Trudno znaleźć bardziej jednoznaczny dowód na to, że ofiarami nie byli ludzie zabijani w walce, lecz bezbronni mieszkańcy wsi.
Pierwszego września Józef Gąsiorowski mógł jeszcze sądzić, że wojna jest gdzieś daleko. Niemieckie kolumny pancerne posuwały się przez zachodnią Polskę, Warszawa szykowała się do obrony, a na Wołyniu można było słuchać komunikatów radiowych i próbować zrozumieć, co właśnie stało się z krajem. W Smerdyniu nie trzeba było jednak czekać na nadejście frontu. Wojna znalazła własną drogę do domu nauczyciela.
Najpierw zabito nauczyciela, jego piętnastoletniego brata i znajdującego się z nimi Ukraińca. Jedenaście dni później w lesie zamordowano kolejnych 22 ludzi. Wśród pierwszych ofiar był piętnastoletni Stanisław Gąsiorowski. Wśród następnych były dzieci jeszcze młodsze od niego. Dlatego dat 1 i 12 września nie sposób od siebie oddzielić. Między nimi mieści się zaledwie jedenaście dni, ale w historii jednej wołyńskiej wsi jest to droga od mordu na trzech ludziach do zabijania dzieci.
W Polsce wojna zaczęła się o świcie od niemieckich bomb, strzałów i przekroczenia granicy. W Smerdyniu pierwszego dnia wojny zamordowano miejscowego nauczyciela, jego piętnastoletniego brata i Ukraińca, który znalazł się razem z nimi. Jedenaście dni później zabijano już dzieci.
Bibliografia
Siemaszko Władysław, Siemaszko Ewa, Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na ludności polskiej Wołynia 1939–1945, wyd. 3, t. 1, Warszawa: Wydawnictwo „von borowiecky”, 2008, s. 654, ISBN 978-83-60748-01-5. Dane bibliograficzne trzeciego wydania – autorzy, tytuł, tom, miejsce i rok wydania, wydawca oraz ISBN – potwierdza katalog CINiBA; IPN wskazuje s. 654 tego wydania jako źródło dla wydarzeń w Smerdyniu.
Instytut Pamięci Narodowej, Baza Ofiar Zbrodni Wołyńskiej, rekord „Gąsiorowski Józef”, Smerdyń/Smerdyn, powiat Łuck, gmina Trościaniec. Rekord podaje datę 1 września 1939 roku, wiek około trzydziestu lat, zawód nauczyciela oraz informację o zamordowaniu Józefa Gąsiorowskiego wraz z bratem Stanisławem i NN Ukraińcem.
IPN – Józef Gąsiorowski, Smerdyń, 1 września 1939 r.
Instytut Pamięci Narodowej, Baza Ofiar Zbrodni Wołyńskiej, rekord „Zbrodnia w m. Smerdyń w dniu 12 września 1939 r.”. Rekord podaje liczbę 22 zamordowanych Polaków oraz strukturę wieku i płci ofiar, w tym informację o dwóch dziewczynkach w wieku 11–13 lat, które przed zamordowaniem zostały zgwałcone.
IPN – zbrodnia w Smerdyniu, 12 września 1939 r.
Archiwum Instytutu Pamięci Narodowej, AIPN GK 932/5, relacja Leona Wilka-Śmiałego, k. 262–280 – materiał archiwalny wskazany przez IPN jako źródło zarówno dla rekordu Józefa Gąsiorowskiego, jak i zbrodni z 12 września 1939 roku.
OKLu, S. 1/00/Zi, t. 28, relacja Leona Wilka-Śmiałego, k. 5539 – materiał wskazany przez IPN jako dodatkowe źródło rekordu dotyczącego Józefa Gąsiorowskiego.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz