Piaseczna na Wołyniu, 1916 r. Podoficerowie i oficerowie 2. Pułku Ułanów Legionów Polskich w obozie pod Piaseczną. Fot. Stanisław Janowski. Źródło: Muzeum Narodowe w Krakowie / Wikimedia Commons. Domena publiczna, Public Domain Mark 1.0. W tej samej miejscowości 19 września 1943 r. zamordowano 94 Polaków.
Piaseczno, nazywane w źródłach również Piaseczną, było niewielką polską kolonią w gminie Siedliszcze, w przedwojennym powiecie kowelskim. Nie stało się symbolem zbrodni wołyńskiej na miarę Janowej Doliny, Ostrówek czy Woli Ostrowieckiej, chociaż skala dokonanego tam mordu była ogromna. 19 września 1943 roku życie polskiej społeczności Piaseczna zostało przerwane w sposób, który powtarzał się wówczas w dziesiątkach wołyńskich wsi, kolonii i przysiółków.
Baza Ofiar Zbrodni Wołyńskiej Instytutu Pamięci Narodowej podaje 94 zamordowanych Polaków, podczas gdy w starszych zestawieniach pojawia się liczba co najmniej 93 ofiar. Spośród 94 osób uwzględnionych obecnie w bazie aż 72 pozostają nieznane z nazwiska, co pokazuje nie tylko skalę samej zbrodni, ale również stopień zniszczenia miejscowej społeczności. Kiedy ginęły całe rodziny, po wojnie często nie pozostawał nikt, kto mógł odtworzyć kompletną listę krewnych i sąsiadów.
Napastnicy nie ograniczyli się do użycia broni palnej. Władysław i Ewa Siemaszkowie opisują zabijanie mieszkańców przy użyciu siekier, noży oraz innych narzędzi, a sprawstwo przypisują UPA i uczestniczącym w napadzie Ukraińcom. Taki sposób mordowania pojawiał się również w innych miejscowościach Wołynia i trudno sprowadzić go do spontanicznego wybuchu wojennego chaosu, ponieważ Piaseczno znalazło się w szerszej fali antypolskiej przemocy obejmującej w 1943 roku kolejne miejscowości regionu.
Wśród zabitych znajdowały się całe rodziny, a zachowane rekordy IPN wymieniają między innymi trzy osoby z rodziny Połeć oraz trzy osoby z rodziny Mazurkiewicz. Dokumentacja dotycząca poszczególnych ofiar odwołuje się również do sporządzonego przez Władysława Siemaszkę wykazu Polaków zamordowanych w powiecie kowelskim, przechowywanego w materiałach Ośrodka KARTA. Zbrodnia w Piasecznie nie jest więc znana wyłącznie z późniejszych kalendariów rocznicowych, lecz została odtworzona na podstawie kilku warstw dokumentacji.
Najbardziej wstrząsającym epizodem pozostaje śmierć czteroletniego Kazimierza Frontczaka, którego nazwisko bywa również zapisywane jako Frantczak. W przekazie wykorzystanym przez Siemaszków dziecko miało zostać przybite do ziemi kołkiem wbitym przez brzuch. Ten szczegół pochodzi z relacji i literatury dotyczącej zbrodni, podczas gdy zbiorczy rekord IPN nie powtarza samego opisu sposobu zabicia chłopca, dlatego pozostaje on świadectwem źródłowym związanym z rekonstrukcją wydarzeń, a nie osobnym ustaleniem współczesnej bazy.
Nazwisko Frontczak pojawia się w podstawie źródłowej zbrodni również z innego powodu. IPN wskazuje relację Natalii Frontczak opublikowaną przez Lucynę Kulińską w Dzieciach Kresów I, obok pracy Ewy i Władysława Siemaszków. Za liczbą ofiar stoi więc nie tylko późniejsza próba zestawienia nazwisk i danych, lecz także pamięć osoby związanej z rodziną, która znalazła się w samym środku tragedii Piaseczna.
Szczególnie wymowne pozostaje zestawienie 94 zabitych z 72 osobami NN. Ponad trzy czwarte ofiar utraciło w zachowanej dokumentacji nazwiska, choć przed 19 września byli przecież mieszkańcami konkretnych gospodarstw, należeli do rodzin i mieli sąsiadów znających ich od lat. Anonimowość nie była ich cechą za życia, lecz jednym z następstw wymordowania i rozproszenia społeczności, która mogłaby po wojnie przywrócić zabitym imiona i nazwiska.
Do zbrodni doszło ponad dwa miesiące po apogeum wołyńskich mordów z 11 lipca 1943 roku, co ma znaczenie dla zrozumienia charakteru wydarzeń w Piasecznie. Krwawa niedziela nie zakończyła antypolskiej akcji, a wielkie napady lipcowe nie były jej ostatnim etapem. Jeszcze przez następne miesiące zagrożone pozostawały mniejsze kolonie, pojedyncze gospodarstwa i skupiska ludności, która nie uciekła do większych ośrodków albo punktów samoobrony.
W takich miejscach polscy mieszkańcy stawali przed wyborem, który często tylko pozornie był wyborem. Porzucenie gospodarstwa oznaczało pozostawienie całego dorobku życia i wyruszenie w drogę bez pewności znalezienia bezpiecznego schronienia, natomiast pozostanie mogło oznaczać śmierć. Piaseczno pokazuje tragiczny finał tej drugiej możliwości, ponieważ 19 września polska kolonia została zaatakowana, a liczba zabitych osiągnęła rozmiary oznaczające faktyczne unicestwienie miejscowej społeczności.
Obecność dzieci wśród ofiar odbiera sens próbom przedstawiania takich wydarzeń jako zwykłej walki partyzanckiej czy lokalnego konfliktu zbrojnego. Czteroletni Kazimierz Frontczak nie należał do żadnej armii, nie uczestniczył w działalności politycznej i nie mógł stanowić wojskowego zagrożenia dla kogokolwiek. Jego los, podobnie jak śmierć innych dzieci, kobiet i cywilnych mieszkańców wołyńskich kolonii, pokazuje, że kryterium decydującym o wyborze ofiary była przynależność do polskiej społeczności.
Piaseczno pokazuje także, jak niedoskonała musi pozostać statystyka zbrodni wołyńskiej. Wcześniejsze opracowania mówiły o co najmniej 93 zabitych, obecna baza IPN podaje 94 osoby, a większości z nich nadal nie można przypisać nazwisk. Różnica jednej ofiary w statystycznym zestawieniu wydaje się niewielka, lecz w rzeczywistości oznacza jednego człowieka więcej, którego śmierć udało się uwzględnić w rekonstrukcji wydarzeń.
Po Piasecznie nie pozostał tak rozpoznawalny symbol jak ruiny Janowej Doliny ani zbiorowa mogiła funkcjonująca w polskiej pamięci tak mocno jak Ostrówki. Pozostały natomiast dokumenty, relacje i liczba, która sama pokazuje rozmiar katastrofy: 94 zamordowanych mieszkańców, z których 72 nadal pozostaje bezimiennych. Wśród nielicznych nazwisk wydobytych z tej anonimowości znajduje się Kazimierz Frontczak, czteroletni chłopiec, którego śmierć stała się jednym z najbardziej przerażających epizodów zbrodni dokonanej 19 września 1943 roku.
Pamięć o Piasecznie nie potrzebuje dopisywania szczegółów, których źródła nie zachowały, ponieważ to, co udało się ustalić, jest wystarczająco wymowne. W niewielkiej kolonii powiatu kowelskiego jednego dnia zamordowano 94 Polaków, a po większości z nich nie zachowały się nawet nazwiska pozwalające postawić im indywidualne nagrobki. Została data 19 września 1943 roku, kilka nazwanych rodzin oraz długa lista NN, za którą kryją się ludzie, których świat zniknął razem z Piasecznem.
Bibliografia
Ewa Siemaszko, Władysław Siemaszko, Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na ludności polskiej Wołynia 1939–1945, Warszawa 2008, t. I, s. 373.
Lucyna Kulińska, Dzieci Kresów I, Kraków 2009, relacja Natalii Frontczak, s. 98–100.
Instytut Pamięci Narodowej, Baza Ofiar Zbrodni Wołyńskiej, „Zbrodnia w m. Piaseczno/Piaseczna 19 września 1943 r.” — rekord zbiorczy obejmujący 94 polskie ofiary, w tym 72 osoby NN.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz