Z efektem domina mamy do czynienia wówczas gdy jedno wydarzenie pociąga za sobą całą serię następnych. Metafora ta doskonale ilustruje sytuację w której likwiduje się sprawców lub świadków jakiegoś przestępstwa po to aby ci, którzy wydają polecenia znaleźli się poza kręgiem podejrzeń. W Polsce mieliśmy takich sytuacji bez liku. Za każdym razem media i organa ścigania nie widziały w tym nić dziwnego. Po śmierci jednego z prominentnych biznesmenów jedna z gazet z cała powagą napisała, że samobójca siedem razy do siebie strzelał zanim udało mu się trafić. Inne przypadki są nie mniej dziwne.
czwartek, 7 października 2010
środa, 6 października 2010
Pryncypialność Sądu Okręgowego w Augustowie
W Augustowie rozpoczął się proces 66 letniej zakonnicy oskarżonej o pobicie niepełnosprawnej umysłowo 19 letniej pensjonariuszki Domu Pomocy Społecznej w Studzienicznej. W ubiegłym roku przypadkowy turysta nagrał film przedstawiający szarpaninę siostry zakonnej z dziewczyną. W Tvn pokazywano to do znudzenia, oprócz tej sceny zszokowani widzowie mogli sobie także obejrzeć jak dobrze ubrani i odżywieni podopieczni sióstr przebywają w całkiem godziwych warunkach. W mediach i na forach internetowych pojawiły się żądania aby pacjentów odebrać siostrom i skierować do któregoś z państwowego domów opieki. To ciekawy pomysł wziąwszy pod uwagę, że standard tych placówek nie odbiega od warunków jakie panowały w Auschwitz. Na wskutek brudu, agresji personelu i głodu dość szybko tam wymrą dzięki czemu nasze państwo będzie miało więcej kasy.
Labels:
Blog
poniedziałek, 4 października 2010
Kolejny Polak zamordowany w Irlandii
W Dublinie zmarł 27 letni Polak dotkliwie pobity w drodze do pracy. Policja aresztowała podejrzanych. Teraz tamtejsze media zrobią wszystko żeby usprawiedliwić sprawców i zgnoić ich ofiarę. Podobnie było dwa lata temu gdy gang nastolatków zamordował dwóch Polaków zyskując sympatię irlandzkiej opinii publicznej.
niedziela, 3 października 2010
Jaka była liczba ofiar Powstania Warszawskiego?
Jaka była liczba ofiar Powstania?
Podczas konferencji zorganizowanej przez PKWN 28 sierpnia podano liczbę 200 tys. zabitych. Cyfra ta została wzięta przez komunistycznych propagandzistów z sufitu, nigdy jej nie zweryfikowano a nawet zawyżono w latach 60?tych do 250 tysięcy. Według Dariusza Baliszewskiego najprawdopodobniej podczas Powstania zginęło ok. 120 tysięcy cywili.
Podczas konferencji zorganizowanej przez PKWN 28 sierpnia podano liczbę 200 tys. zabitych. Cyfra ta została wzięta przez komunistycznych propagandzistów z sufitu, nigdy jej nie zweryfikowano a nawet zawyżono w latach 60?tych do 250 tysięcy. Według Dariusza Baliszewskiego najprawdopodobniej podczas Powstania zginęło ok. 120 tysięcy cywili.
Słuszną linię ma nasza władza
Ech łza się w oku kręci. Młodzi nie pamiętają ale kiedyś to bywały akcje: a to przeciwko kułakom co ukrywali żywność przed pracującym ludem miast a wsi a to znowuż przeciwko stonce co ja Truman zrzucił na nasze pole, żeby ziemniaki zeżarła. Nie śmiejcie się małolaty, skuteczność mieliśmy stuprocentową a może który widział gdzie chłopa jak zboże chowa albo i żuczka kolorado jak łęty wpiernicza? Nie widział a widzicie. A potem to już były kampanie jedna za drugą: bitwa o handel, zwalczanie wrogiego nam ideowo i klasowo elementu, strzyżenie bikiniarzy i innych hipisów. Czasami jak człowiek patrzy w telewizor to i z rozpędu zawoła: rewizjonistom twarde nie!
Labels:
Blog
Czy gdyby nie wybuch Powstania Warszawa i jej mieszkańcy ocaleliby?
Gdyby nie obłędna decyzja o wybuchu powstania Warszawa, jej mieszkańcy i obrońcy ocaleliby z wojennej pożogi, Niemcy by sobie poszli, a Rosjanie przyszli tak jak w Czechach. Pogląd ten był intensywnie lansowany przez komunistów, co ciekawe, podobne opinie wygłaszali ludzie skądinąd rozsądni, jak Stefan Kisielewski. W rzeczywistości taki obrót sprawy był jeszcze mniej prawdopodobny niż wygrana powstania.
Załóżmy, że konspiratorzy siedzą cicho, Niemcy spokojnie się wycofują, a na ich miejsce wkracza Armia Czerwona. Wziąwszy pod uwagę dotychczasowe działania Stalina nietrudno przewidzieć, co by się stało - całkowite zniszczenie struktur Armii Krajowej, masowe egzekucje i wywózki na Sybir. Być może straty wśród ludności cywilnej byłyby mniejsze, choć i to wcale nie jest takie pewne, wziąwszy pod uwagę taki historyczny precedens jak rzeź mieszkańców Pragi, której dokonał Suworow.
W przypadku nie podjęcia walki w Warszawie najbardziej prawdopodobny byłby jednak jeszcze inny wariant rozwoju sytuacji - przekształcenie miasta przez Niemców w twierdzę mającą powstrzymać pochód Armii Czerwonej. Dyskusje wśród specjalistów na temat zamierzeń niemieckiego dowództwa w lipcu 1944 wynikają z faktu, że oryginalna koncepcja Hitlera przekształcania miast w rejony umocnione - Fester Platz - nie została jeszcze dobrze zbadana przez historyków wojskowości. Moim zdaniem istnieją poważne przesłanki przemawiające za tezą, że Niemcy planowali zamienienie Warszawy w Festung Warschau. W marcu 1944 Hitler wydał Fuhrerbefehl 11określający szczególne uprawnienia dowódców Fester Platz oraz zasady prowadzenia prac fortyfikacyjnych. Działania te zostały podjęte w przypadku Warszawy, tyle, że nie doszły do skutku z powodu wybuchu powstania.
Pierwszą twierdzą w planach niemieckich miało być Wilno, zostało jednak w porę wyzwolone przez Armię Krajową w ramach operacji Ostra Brama, co zresztą nie uchroniło polskich żołnierzy od sowieckich represji. Wszystkie inne miasta zamienione przez Niemców w rejony umocnione zostały kompletnie zniszczone przy ogromnych stratach wśród ludności cywilnej. Najlepiej udokumentowany jest przypadek Wrocławia - Festung Breslau w którym obie strony niszczyły całe kwartały budynków, nie przejmując się w ogóle niemieckimi cywilami. Należy domniemywać, że jeszcze gorszy los czekałby Warszawę - miasto zostałoby zburzone, a liczba ofiar byłyby znacznie większa niż w wyniku powstania.
Profesor Wiesław Chrzanowski w wywiadzie dla Gazety Wyborczej stwierdził, że: To mało prawdopodobne, by stworzyć z Warszawy Festung Breslau. Aby robić bastion, trzeba mieć zaplecze wewnętrzne, a nie w warunkach frontowych prowokować milionowe miasto. Słowom pana profesora przeczy przykład Poznania, w którym Niemcy urządzili tak skuteczna obronę, że centrum miasta legło w gruzach.
Załóżmy, że konspiratorzy siedzą cicho, Niemcy spokojnie się wycofują, a na ich miejsce wkracza Armia Czerwona. Wziąwszy pod uwagę dotychczasowe działania Stalina nietrudno przewidzieć, co by się stało - całkowite zniszczenie struktur Armii Krajowej, masowe egzekucje i wywózki na Sybir. Być może straty wśród ludności cywilnej byłyby mniejsze, choć i to wcale nie jest takie pewne, wziąwszy pod uwagę taki historyczny precedens jak rzeź mieszkańców Pragi, której dokonał Suworow.
W przypadku nie podjęcia walki w Warszawie najbardziej prawdopodobny byłby jednak jeszcze inny wariant rozwoju sytuacji - przekształcenie miasta przez Niemców w twierdzę mającą powstrzymać pochód Armii Czerwonej. Dyskusje wśród specjalistów na temat zamierzeń niemieckiego dowództwa w lipcu 1944 wynikają z faktu, że oryginalna koncepcja Hitlera przekształcania miast w rejony umocnione - Fester Platz - nie została jeszcze dobrze zbadana przez historyków wojskowości. Moim zdaniem istnieją poważne przesłanki przemawiające za tezą, że Niemcy planowali zamienienie Warszawy w Festung Warschau. W marcu 1944 Hitler wydał Fuhrerbefehl 11określający szczególne uprawnienia dowódców Fester Platz oraz zasady prowadzenia prac fortyfikacyjnych. Działania te zostały podjęte w przypadku Warszawy, tyle, że nie doszły do skutku z powodu wybuchu powstania.
Pierwszą twierdzą w planach niemieckich miało być Wilno, zostało jednak w porę wyzwolone przez Armię Krajową w ramach operacji Ostra Brama, co zresztą nie uchroniło polskich żołnierzy od sowieckich represji. Wszystkie inne miasta zamienione przez Niemców w rejony umocnione zostały kompletnie zniszczone przy ogromnych stratach wśród ludności cywilnej. Najlepiej udokumentowany jest przypadek Wrocławia - Festung Breslau w którym obie strony niszczyły całe kwartały budynków, nie przejmując się w ogóle niemieckimi cywilami. Należy domniemywać, że jeszcze gorszy los czekałby Warszawę - miasto zostałoby zburzone, a liczba ofiar byłyby znacznie większa niż w wyniku powstania.
Profesor Wiesław Chrzanowski w wywiadzie dla Gazety Wyborczej stwierdził, że: To mało prawdopodobne, by stworzyć z Warszawy Festung Breslau. Aby robić bastion, trzeba mieć zaplecze wewnętrzne, a nie w warunkach frontowych prowokować milionowe miasto. Słowom pana profesora przeczy przykład Poznania, w którym Niemcy urządzili tak skuteczna obronę, że centrum miasta legło w gruzach.
Subskrybuj:
Posty (Atom)