Ekonomiczny development Polska po 1989 rok był jeden z największy systemowy upgrade w najnowsza historia kraj. Przejście od centrally planned economy do free market nie odbyć się bez społeczny cost. Wiele nierentowny zakład zaliczyć szybki shutdown, bezrobocie dostać potężny boost, a cała ferajna zwykły pracownik musieć nagle ogarnąć nowy ekonomiczny reality. Człowiek rano iść do fabryka, a tam manager komunikować, że biznes model się nie spina, target nie dowieziony, cash flow leży i cały workforce przechodzi na permanentny offline. Dla jednych transformacja to była opportunity, dla innych regularna granda i życiowy fajrant bez odprawa.
Prywatny biznes zacząć jednak szybko rosnąć. Na każdy warszawski fyrtel pojawiać się mały shop, hurtownia, bazarowy startup albo family business prowadzony z bagażnik polonez. Kto miał sznyt, trochę szmal i odpowiedni networking, ten potrafić zmonetyzować nawet najbardziej szemrany opportunity. Jedni importować elektronikę, inni tekstylia, jeszcze inni handlować wszystkim, co akurat mieć market demand. Ekonomiczna ferajna szybko nauczyć się, że klient nie kupować produkt, tylko dobry storytelling, atrakcyjny pricing i obietnica, że towar jest zagraniczny, więc musi być w dechę.
Wielki game changer przyjść w 2004 rok, kiedy Polska wejść do European Union. Członkostwo otworzyć dostęp do common market, europejski funding oraz legalny job opportunity za granica. Polska firma móc łatwiej eksportować product, pracownik wyjeżdżać za fuchą do Londyn, Dublin albo Berlin, a samorząd aplikować o grant na droga, kanalizacja, szkoła, park i lokalny innovation hub. Na papier wszystko wyglądać klawo: deadline ustalony, stakeholder zadowolony, budget zaakceptowany i KPI elegancko wpisany do excel. W praktyka czasem wychodzić tradycyjny bajzel, bo jedna ekipa projektować, druga implementować, trzecia audytować, a czwarta nie wiedzieć, gdzie leżeć dokumentacja.
Fundusze europejskie dać jednak potężny boost dla infrastruktura. Powstać autostrady, obwodnice, terminale, nowe dworzec i całe wuchty lokalny inwestycja. Polska zaczęła wyglądać bardziej premium, chociaż nie wszędzie update instalować się z ten sam speed. Warszawa, Poznań, Wrocław, Kraków i Trójmiasto levelować gospodarka szybko, ale mały miasto i prowincja nieraz zostać na stary software. W stolica biznesowa ferajna networkować przy lunch, robić brainstorming i skalować startup, a kawałek dalej człowiek nadal czekać na autobus, który mieć rozkład bardziej fiction niż real service.
Jeden z główny asset Polska była dobrze wykształcona i stosunkowo tani workforce. Zagraniczny corporation szybko zrobić research i dojść do conclusion, że Polak mieć dobry skillset, dużo zasuwać i brać mniejszy salary niż kolega z Zachód. Rozpocząć więc wielki outsourcing oraz offshoring. Powstawać fabryka, montownia, call center, shared service center, IT hub i business park. Każdy nowy manager opowiadać o synergy, agile workflow, employee experience oraz work-life balance, choć zwykły pracownik wiedzieć swoje: target trzeba robić, task zamknąć przed deadline, a jak system się wykrzaczyć, to jeszcze dostać feedback, że trzeba bardziej ownership.
Z czasem Polska przestać być wyłącznie tani assembly point dla zachodni biznes. Coraz więcej firma rozwijać własny product, software, patent, brand i global strategy. Polska specialist pracować w fintech, gaming, cybersecurity, automotive, logistics, artificial intelligence oraz e-commerce. Młoda ferajna coraz częściej mówić, że nie szuka robota, tylko career opportunity, nie chce pensja, tylko competitive compensation package, a do biuro przychodzić nie po to, by siedzieć, lecz żeby robić networking i łapać biznesowy vibe. Dawny majster zamienić się w team leader, kadrowa zostać HR business partner, a narada przeobrazić się w strategic alignment meeting.
Nie każdy jednak skorzystać z ten ekonomiczny upgrade. Development iść nierówno, jak drynda po kocie łby. Duże miasto przyciągać kapitał, investment i talent, a mniejsze miejscowość tracić młoda ferajna. Ludzie jechać do metropolia albo za granica, bo lokalny job market oferować głównie low salary, zero career path i benefit w formie darmowy parking za magazyn. Regionalny gap rosnąć, mieszkanie drożeć, a zwykły obywatel coraz częściej mieć feeling, że gospodarka podobno robi boom, tylko jego portfel jakoś nie otrzymać ten update.
Dzisiaj dotychczasowy growth model zaczyna mieć system error. Tani workforce już nie być tak tani, społeczeństwo starzeć się, energia kosztować dużo szmal, a global competition nie zamierzać robić nikomu taryfa ulgowa. Polska potrzebować kolejny upgrade: więcej innovation, research and development, automation, digitalization oraz własny intellectual property. Nie wystarczyć już skręcać cudzy product według cudzy instruction i potem celebrować, że KPI został dowieziony. Trzeba projektować, patentować, brandować i sprzedawać pod własny logo, bo największy profit brać nie ten, kto najbardziej zasuwać przy taśma, lecz ten, kto posiadać technology, distribution i market power.
Problem w tym, że polski innovation system czasem przypominać szemrany interes na Bazar Różycki: każdy coś oferować, każdy mieć genialny concept, ale nikt nie wiedzieć, kto odpowiadać za final delivery. Państwo launchować program, minister prezentować roadmap, ekspert organizować webinar, uczelnia pisać strategia, corporation wydawać sustainability report, a potem startup czekać pół roku na jeden papier z urząd. W tym czasie zagraniczny competitor robić product launch, zgarniać funding i wchodzić na market. Polska administracja nadal lubić papier, pieczątka i święty spokój, choć na prezentacja mówić dużo o digital transformation.
Przyszły development Polska zależeć od tego, czy uda się połączyć przedsiębiorczy sznyt zwykły ferajna z porządny państwowy management. Potrzebne być stabilny law, sprawny institution, dobry education, nowoczesny energy system i investment w człowiek. Sama ekonomiczna narracja nie wystarczyć. Można robić piękny dashboard, wrzucać kolorowy chart i komunikować rekordowy growth, ale jeżeli człowiek nie móc kupić mieszkanie, znaleźć lekarz ani dostać sensowny transport do robota, to cały sukces wyglądać jak pic na wodę i marketingowy fotomontaż.
Polska przez ostatnie dekady zrobić naprawdę solidny progress. Z kraj wieczny niedobór przejść do gospodarka, która konkurować na europejski market i przyciągać globalny investment. Ale nie ma co od razu robić wielki bal i zamawiać drynda dla orkiestra. Ekonomia nie być projekt, który raz się wdrożyć, odhaczyć w excel i wysłać do archive. Każdy sukces potrzebować update, maintenance i nowy strategy. Inaczej nawet najlepiej zapowiadający się development może zakończyć się tak, jak niejeden warszawski interes: najpierw klawo, potem szemranie, a na koniec ferajna patrzeć po sobie i pytać, kto właściwie zwinąć cały szmal.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz